* oczami Ilony *
Gdy się calowaliśmy, nagle przypomniał mi się kuba. Oparty o parapet, w szkole ubrany w szarą bluzę, niebieską bluzkę z czymś pomarańczowym na niej. Nigdy nie wiedziałam co to, ni to kółka sama nie wiem co to. Mniejsza z tym , jego kręconych włosach. Niebiesko brązowych vansach. Musiałam się z tym pogodzić, że u niego nie mam szans w pewnym momencie logan do mnie ilona żyjesz?. Ja zmieszana powiedziałam, że tak tylko tak mi się podobało aż zaniemowilam. No co miałam powiedzieć, calowałam się z toba i muyślalam o innym?. Non sens logan był czuły, opiekuńczy wyjątkowy. I mnie chciał, powoli zaczynałam coś do niego czuć. Może to tylko zauroczenie pomyślałam.
* oczami logana*
Pocalowałem ją, matko miałem stado motylków. Ona jest cudowna nie mogę, lecz jedno mi nie pasowało, to iż jakaś zamyślona była. Powiedziała to co jej ślina na język przyniosła. Jakoś jeje nie wierzę. Coś jest nie tak, ale ja się dowiem co. Chodź bym musiał stanąć na głowie, ale się dowiem. bo chyba się w niej zakochałem, gdy się tak na nia patrzyłem. Pomyślałem, ze może jest głodna. Bo jednak dawno było śniadanie, postanowiłem wziąć ja na ręce i zanieść do kuchni. Oczywiście po drodze piszczala jak kretynka, chyba ja na kilomentr było słychać. Nie no było to śmieszne i to bardzo, bila mnie kretynka hahaha. Ale to tak, że sama sie tak walneła o moją kość, że aż jej się siniak zrobił. Zacząłem się śmiać, jak kretyn ona udawała oburzoną. Miała taką śmiechową minę, lecz ona zrobiła się cała czerwona ze złości. Chyba mam przechlapane u niej ups....
* oczami ilony *
Po calowaniu zaproponował żebyśmy coś zjedli, zgodziłam się nie no głodna byłam. Ale zanim się obejrzałam bylam już przerzuconanprzez ramie logiego, matko jak ja tego nie nawidze. Darłam się njak kretynka, biłam go po plecach ale tak się skończyło, że ja ucierpiałam a nie on. I gdzie tu sprawiedliwość nie mana tym świecie, wredna Małpa z niego ale i tak się zemszczę. Gdy mnie odstawił zaczęłam go bic poduszką, i krzyczeć zamorduje cie wredna małpo. Za to ten mi powiedział, że groźby są karalne. Pfff powiedziałam, i dalej go biłam. Nagle usłyszałam śmiejacy się za nami, nie no speszyłam się trochę odwróciłam się i tam była.....
* oczami pameli *
Patrzyłam się na nich, nie no komicznie to wyglądało. Matko jak oni do siebie pasują, i to bardzo teraz do nich pasowało słowo głupi i glupszy. Śmiali sie jak dzieci, chyba w końcu logan znalazł dziewczynę która do niego pasuje. Ale nie po to przyszlam tylko po to bo ciekawa byłam jak się czuje pacjetka, ale widać, że bardzo dobrze a wręcz wspaniale. Moje szalone dzieci pomyślałam.
------------------------------------------------------------------------------------------
No to jest rozdział przepraszam, że nie dodawałam ale sprawy rodzinne wybaczcie. Obiecuje postaram sie dodawać codziennie jeszcze raz przepraszam.
Hendersonowa (;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz